Najwybitniejszym malarzem rokoka był we Francji Boucher (1703—1770), odznaczający się wielkim malarskim temperamentem i artystyczną płodnością.
Współcześni bardzo go cenili i był niezmiernie faworyzowany przez króla i jego metresę, panią de Pompadour. Chętnie malował sceny mitologiczne i alegoryczne, a wśród jego ulubionych bohaterów spotykamy lekkomyślną Wenus i rozbawione amorki. Wszystkie te postaci są w równej mierze beztroskie, zalotne, bezwstydne i rozigrane. Mają ciała różowe, mięciutkie, delikatną skórę, uśmiech pełen kokieterii, a żyją wśród nieustannych zmysłowych przyjemności: Boucher umiał nader przekonująco odtwarzać owe rozkosze.
Obraz Bouchera Herkules i Omfale (Moskwa) to chyba najbardziej namiętne ukazanie pocałunku w dziejach całego malarstwa. Obrazy Bouchera skomponowane są przejrzyście, gdyż malarz ściśle przestrzegał reguł akademickich. Wystarczało mu jednak śmiałości, aby ożywiać swoje prace za pomocą przecinających się konturów, jasnych plam barw lub splatających się brył. Boucher dobrze posługiwał się skrótem, znał technikę oddawania ruchu i zręcznie rozmieszczał na swych obrazach kolory. Po artystach XVII wieku odziedziczył nieomylne wyczucie dekoracyjności, dla nagiej bogini umiał stworzyć efektowne tło z rozizuconych tkanin, ciężkich zasłon, różowych aniołków i skłębionych chmur (Toaleta Wenus, Madryt).
Najlepsze jego prace (przed 1750), wykonane w delikatnych odcieniach jasnego błękitu i różu, cechuje znużone piękno przywiędłych płatków róz. Patos przenikający późne dzieła Bouchera jest juz zakłamany, warsztat artysty staje się oschły, koloryt twardnieje.
Rysunki Bouchera cechuje znakomita plastyczność, mimo iż artysta przejawiał skłonność do krągłych zmanierowanych konturów w duchu ornamentu rokokowego. Oczywiście nie spotykamy u Bouchera postaci czystych i wyrazistych jak w renesansie. Wszystko, az po najdrobniejszą kreskę, przepaja u niego kokieteria. Diderot słusznie ganił Bouchera za pustkę i nieprawdomówność, chociaż i on ulegał urokowi tego talentu i porównywał jego twórczość do słonecznej poezji Ariosta.
Malarstwo portretowe zajmowało w sztuce XVIII wieku osobną pozycję. Akademicy niewiele mu poświęcali uwagi, dlatego udało mu się zachować więcej świeżości i witalnej siły. W połowie stulecia majestatyczna ociężałość portretów Rigauda i Largilliere’a ustępuje na rzecz delikatniejszego, eleganckiego stylu Nattiera (1685—1766). Nattier portretował arystokratyczne damy i aktorki pod postaciami nimf, starożytnych kapłanek i bogiń. Ta dla XVIII wieku typowa maskarada zrodziła osobny typ „portretu mitologicznego”. Z chwilą jednak, gdy przebranie i sceniczny gest przestały w pełni absorbować uwagę Nattiera, potrafił on doskonale uchwycić żywy temperament i uwodzicielski wdzięk swych arystokratycznych modelek; nie lękał się odtwarzać ich gwałtownych ruchów czy przelotnych spojrzeń, a najlepsze jego portrety energią i siłą różnią się bardzo od wydelikaconych i sztywnych postaci siedemnastowiecznych. Nattier odznaczał się subtelnym wyczuciem koloru; opowiadano o nim, ze był namiętnym zbieraczem małych różnobarwnych muszelek. Koloryt często stanowi dla niego sprawę najważniejszą, niekiedy wręcz występuje jako jedyny sposób określenia modela. Artysta raz podkreśla czerwoną wstążkę we włosach, innym znów razem różę w ręku dziewczyny, przy czym barwy podrzędne albo odzwierciedlają, albo uzupełniają barwę dominującą. Lecz sam koloryt nie może oczywiście wystarczyć do wszechstronnej charakterystyki człowieka.
Ludwik XV cenił Bouchera i Nattiera za ich subtelność, daleko odbiegającą od majestatycznej ciężkości stylu Ludwika XIV. Niemniej przez cały wiek XVIII utrzymuje się panowanie Akademii, strażniczki dawnych tradycji. Wielki styl XVII wieku cieszy się nadal pełnym i powszechnym szacunkiem. Wolter szczycił się najbardziej tymi ze swych tragedii, które usiłują konkurować z Corneilleem. Akademicy cenią jedynie malarstwo mitologiczne lub historyczne, styl „galant” Watteau nie znajduje u nich wielkiego uznania. W momencie, gdy rokoko sięga punktu kulminacyjnego, Blondel młodszy publikuje swój „Cours d’Architecture”, w którym stoi na pozycjach „wielkiego stylu”. Bouchardon wznosi w Paryżu przy rue de Grenelle fontannę (1739—1745), której usiłuje nadać cechy dzieła monumentalnego i gdzie ślady nowych upodobań zdradzają jedynie urocze płaskorzeźby, przedstawiające zabawę dzieci. Dzieje budowy fasady Saint-Sulpice (1733—1 777) wskazują wyraźnie, ze ,,wielki styl” posiadał jeszcze dużą siłę witalną. Brawurowy projekt Meissoniera, przypominający włoski barok, został zdecydowanie odrzucony, przyjęto natomiast powściągliwą koncepcję Servandoniego: dwie wieże i klasyczny portyk (1732 — —1745). W trakcie realizacji owej fasady Servandoni wyrównał linie, ustawił kolumny w jednym rzędzie, zharmonizował proporcje i związał wieże z murami. Omawiana elewacja ma wyraz przejmującej surowości, w zasadzie razić w niej może jedynie pewna oschłość form. Ów kierunek architektury francuskiej z drugiejpotowy XVIII wieku doprowadzić miał do dalszego rozwoju z chwilą odwrotu od stylu rokoka. W sztuce XVIII wieku coraz dobitniej wyraża się rozwarstwienie społeczeństwa francuskiego. Analizując ten okres Engels stwierdził, ze „Politycznie szlachta była wszystkim, mieszczanie niczym; społecznie — mieszczanin był teraz najważniejszą klasą w państwie, podczas gdy szlachta utraciła wszystkie swoje funkcje społeczne i inkasowała opłatę za te wygasłe funkcje tylko w postaci swoich dochodów”. Mimo iz mieszczaństwo juz w pierwszej połowie XVIII wieku stanowiło wielką siłę w życiu całego kraju, nie dopuszczano go do uczestnictwa w sprawach państwowych. O rewolucji trzeci stan podówczas jeszcze nie myślał. Mieszczanie francuscy gnieździli się w ciasnych zaułkach rzemieślniczej części miasta, domy ich, zwrócone węższą stroną ku ulicy, pozbawione były wszelkich ozdób; nie znalazłbyś w nich salonów, posiłki spożywano w kuchni. Kobiety ubierały się elegancko, lecz skromnie. W otoczeniu tak jeszcze wówczas pracowitego życia trzeciego stanu powstała i rozwijała się wielka sztuka Chardina, którego obok Watteau zaliczyć należy do największych artystów XVIII wieku.