Romantyzm w architekturze

Jeszcze słabiej niż w sztukach plastycznych przejawia się romantyzm w architekturze. Co prawda, w Anglii już w drugiej połowie XVIII wieku pisarz Walpole, budując sobie zamek w stylu średniowiecznym, rozbudza zamiłowanie do gotyku, a w pierwszej połowie XIX wieku powstaje tam wiele neogotyckich wiejskich rezydencji, domów prywatnych, kościołów i gmachów publicznych. Do najwybitniejszych należy monumentalna siedziba londyńskiego parlamentu, wzniesiona przez Barry’ego. Zresztą okazało się, ze gotyk dla dziewiętnastowiecznych architektów był równie obcy, jak dla wielu z nich formy klasyczne. Nie jest więc kwestią przypadku, że zwolennicy neogotyku często i chętnie stosowali tez styl klasyczny. W Niemczech Schinkel, reprezentant kierunku klasycznego i budowniczy Nowego Odwachu, próbował także form gotyckich. W kaplicy w Peterhofie (Pietrodworec) zachował Schinkel w duchu architektury z XIX wieku obok spiczastych gotyckich wieżyczek formę sześcianu całej bryły budowlanej, a horyzontalny podział ścian z rozetą okienną pośrodku i płaszczyzny murów zaznaczył na sposób empirowy. Kaplica, stojąca na wzgórzu w angielskim parku, tworzy obraz malowniczy i pełen nastroju. Nieco później w pracach współczesnego Schinklowi Klenzego (1784—1864) przejawia się romantyczny stosunek do przeszłości w naśladowaniu stylów historycznych. Architekt ten wiele budował w Monachium: Stara Pinakoteka jest wzorowana na Bramantem, zamek — na florenckim palazzo; w stylu rzymskim zbudował Klenze dworski kościół Wszystkich Świętych, a w greckim — Propyleje. Z początkiem XIX wieku grupa artystów niemieckich osiadła w Rzymie. Zamieszkali w klasztorze Sanflsidoro i utworzyli bractwo namiętnych wyznawców sztuki przenikniętej uczuciem. Nazywano ich nazareńczykami. Dopóki byli młodzi, zwalczali zaciekle wszelkie poglądy akademickie. Na modłę francuskich prymitywistów uznawali prekursorów Rafaela, darząc szczególnym entuzjazmem Fra Angelica. Podejmowali sami próby przywrócenia malarstwa monumentalnego. Obrazy ich często wyglądają jak naśladownictwo malowideł włoskich z piętnastego wieku. Wysiłki nazareńczyków miały jednak niewielkie znaczenie: brakowało im twórczej siły do wypełnienia zadań, jakie sobie postawili. Sztuka ich wkrótce uległa zwyrodnieniu, a wielu z nich powróciło do zasad akademickich.

Pałace francuskie w połowie XVIII wieku

Na zewnątrz pałace francuskie w połowie XVIII wieku bardzo były jeszcze podobne do budowli z ubiegłego stulecia: odznaczały się reprezentacyjną powagą,charakterystyczną dla lat minionych. Ta powściągliwość architektury wywodziła  się, być może, z praktycznych pojęć klasy panującej. „Nie należy wykładać wszystkich swych bogactw na ladę” — twierdził Blondel, osiemnastowieczny teoretyk  architektury. Nowe formy dekoracji architektonicznej, motywy muszli i kręte linie  ornamentu nie były we Francji niemal wcale stosowane na elewacjach. Próba  przełamania tej reguły przez architekta Meissoniera w przypadku fasady Saint-Sulpice natrafiła na zaciekły opór. Jedynie w Niemczech stosowano niekiedy w XVIII  wieku te same motywy na fasadzie, co we wnętrzu budynku. We Francji nowy styl  dawał o sobie znać jedynie w niezwykle szerokim rozstawieniu smukłych kolumn  w niektórych pawilonach Palais Royal w Paryżu, w drobnych prostokątach  z ciosanego kamienia, czyniących nieco lżejszą płaszczyznę murów stajennych  w Chantilly (1719—1735), i w miękkim zaokrągleniu zwieńczonych girlandami  otworów okiennych paru rezydencji prywatnych „hótels”. Zamiłowanie do form  lekkich, do gracji i wykwintu przejawiało się w proporcjach, które w XVIII wieku  dobrze wyczuwano.
Pompatyczne fasady pałaców osiemnastowiecznych nie pozostawały w żadnym  niemal stosunku do ich planu. Wyraźnym przykładem będą tu Hotel de Soubise,  Hotel de Rohan i Hotel de Matignon. Architekci ówcześni nie przejmowali się,  ze osie fasad od strony dziedzińca i ogrodu nie przebiegały zgodnie ze sobą.  Budynek nie był traktowany jak zwarta całość: nie można go było obchodząc  wokół ogarnąć jednym spojrzeniem, jak w przypadku włoskich pałaców barokowych. Na wrażenie ogólne składał się niejako szereg poszczególnych kulis architektonicznych. Odpowiednio więc także we wnętrzach zanikały ciągi wspaniałych, połączonych komnat, mimo iż drzwi często jeszcze umieszczano wzdłuż jednej osi.  Poszczególne pokoje oddzielano od siebie, a i formą coraz bardziej się różniły:  jedne bowiem były okrągłe, inne owalne, jeszcze inne kwadratowe. Budowniczym  z XVIII wieku nie chodziło jedynie o wspaniałość i reprezentację tych komnat,  lecz także o wygodę. W tych intymnych a luksusowych pałacykach po raz pierwszy Jean Courtonne, Hotel de Matignon,  1721, Paryż; planszy zaczęto stosować ogrzewane łazienki. Wprowadzano tez pomysłowe konstrukcje, umożliwiające podawanie potraw wprost z kuchni do sali jadalnej, bez uciążliwej pomocy służby.
hotel_de_soubise_lge[1]Hotel de Soubise w Paryżu stanowił własność księcia znanego z rozrzutności,  szczycącego się wspaniałymi ekwipazami. Architekt tego pałacyku, Boffrand  (1667—1754), był wrogiem rokoka, ale budynek ów urządził luksusowo. Owalny  salon przypomina lekką i pełną wdzięku latarnię. W wystroju wnętrza posłużono  się tradycyjnym porządkiem architektonicznym i podziałem ściany na trzy części.  Ściany te pokrywa jednak lekka boazeria (gdzie indziej znowu drewniane płyty  obciągano materiałem), tuszująca masywność murów. Dolne prostokątne płyciny  tworzą spokojną część statyczną. Pionowe środkowe pola są od góry zamknięte  krzywiznami łuków, a znajdująca się nad nimi faseta, stanowiąca odpowiednik  gzymsu, ujęta została w osobliwe w kształcie obramowanie. Pokrywają ją malowidła Natoire’a na temat dziejów Amora i Psyche. Linia graniczna pomiędzy  sufitem i ścianą ginie pod mnóstwem ornamentów. Połyskliwa pozłota jeszcze  bardziej osłabia masywność ścian (jedna z sal w Hotel de Toulouse jest całkowicie pokryta złotem).  W owych pałacach złoto nie oznacza wyłącznie bogactwa, oddziałuje nie tyle  swym ciężarem i masywnością, ile raczej migotliwym połyskiem. W XVIII wieku  szczególnie chętnie używano do ozdoby ścian zwierciadeł. Często umieszczano  je naprzeciw siebie, co dawało nieskończoną ilość odbić, kokieteryjnie naśladujących się nawzajem. Przestrzeń niewielkiego, intymnego saloniku rozszerzała  się tym sposobem w nieskończoność, bardziej jeszcze zwodniczo niz na późnych  freskach pompejańskich.  Płonące świece i barwne szaty wytwornych pań i panów powracały w wielokrotnych odbiciach lustrzanych, dźwięki orkiestry wypełniały sale: trzeba umieć  sobie wyobrazić uroczyste przyjęcia w tych pałacach, aby zrozumieć, ze bezczynne  życie ówczesnych ludzi upodobniało się do baśni, a rzeczywistość przekształcała  się w sen.
W osiemnastowiecznych wnętrzach konkret zrastał się ze złudą zwierciadeł, prawda ustępowała przed pozorem, co zresztą odpowiadało rozpowszechnionemu podówczas światopoglądowi. Nie darmo ulubione w XVIII wieku powieści w formie listów zamiast opisu wydarzeń zawierały często opis doznań  jednostki („Niebezpieczne związki Choderlos de Lac los).  Wyposażenie wnętrz budynków francuskich z XVIII wieku pozwala jeszcze dostrzec ślady dyscypliny formalnej.
Tymczasem, gdy we Francji arystokracja zubożała i musiała zrezygnować z wielkich planów budowlanych, francuscy architekci,  wśród nich także i Cuvillies (1695—1768), przenieśli się do Niemiec. W parku  Nymphenburg w Monachium rozrzucono urocze, niewielkie pawilony: Amalienburg, Badenburg o Sali Zwierciadlanej jakby utkanej ze złocistych nici i PagodenDurg , którego lekkie ścianki utrzymane są w stylu chińskim.  W okresie gdy w Paryżu już się odwracano od rokoka, w Nancy, rezydencji  Stanisława Leszczyńskiego, usiłowano przenieść zasady rokokowych wnętrz  na   Planowanie miasta. Całość składa się z trzech oddzielnych, lecz ściśle ze sobą  Połączonych części: wielkiego, czworokątnego placu z pomnikiem pośrodku,  wysadzanej lipami promenady oraz mniejszego placu owalnego otoczonego  kolumnami, które stapiają się w jedno z parterem książęcego pałacu. Rytmiczna  por. I, 161por.  logika i różnorodne potraktowanie poszczególnych partii nadają całości pogodny  i elegancki wygląd. Główny plac jest dobry w proporcjach, naprzeciw ratusza  wznosi się dekoracyjny łuk triumfalny, a ozdobionym posągami kratom na narożach placu odpowiadają na rogach przeciwległych otwarte kraty ogrodzenia.  Różnorodne formy wiążą się motywem arkady na dolnych piętrach domów.  Okratowania w Nancy są tak ażurowe i filigranowe, ze wyglądają niemal jak ściany  jakiegoś wnętrza. Nie zamykają one właściwie placu na podobieństwo ciężkich  krat sprzed rzymskich palazzi, lecz tylko symbolicznie zaznaczają jego granice.  Zamiast kolumny występują tu splecione ażury żelaznych wsporników. Surowe  linie pionu przechodzą w płynny rytm pozłacanych ornamentów roślinnych  i muszelkowych. W porównaniu z kratami rzymskimi i ciężkimi ich kolumnami  widać szczególnie wyraźnie, ze w sztuce francuskiego rokoka, w jej kruchej delikatności, przetrwały jeszcze tradycje późnego gotyku: tyle tylko, ze wzniosłe  uduchowienie form gotyckich przekształciło się w pełną polotu elegancję.