Jean-Honore Fragonard
U schyłku XVIII wieku działa we Francji Fragonard (1732 — —1806), malarz wybitnie utalentowany. Wymieniany on bywa wraz z nauczycielem swym Boucherem, który dopomógł mu rozwinąć wrodzone zdolności dekoracyjne. Fragonard uczył się wszelako także u Chardina i dzięki temu został znakomitym artystą. We Włoszech oglądał i kopiował dzieła wielkich mistrzów i próbował sił w dziedzinie kompozycji klasycznej, lecz te nudne i sztuczne obrazy nie przysporzyły mu sukcesów. Chcąc zyskać lepszą pozycję, jął malować niewielkie, frywolne obrazki w stylu „galant”, przenosząc do nich ulubioną tematykę osiemnastowiecznych sztychów. Na tym właśnie polu wykazał ogromną witalność, śmiałość inwencji i dobry smak.
W Huśtawce (1766, Wallace Collection, Londyn) przedstawił artysta scenkę pełną pikanterii: huśtająca się z podniesionymi nogami dziewczyna gubi pantofelek, a młodzieniec, który śpieszy go podjąć, rzuca na ukochaną niedyskretnespojrzenie: marmurowy amorek kładzie palec na ustach, jakby przestraszony sytuacją, którą sam wywołał. Akcja toczy się w ogrodzie jak z bajki, drzewa wyglądają tu jak zwoje koronek, a ich gałęzie osobliwie się wyginają. W Skradzionym pocałunku (lata osiemdziesiąte, Ermitaż) uchwycił Fragonard jak w przelocie moment, gdy zaglądający przez otwarte drzwi młodzieniec znienacka, w tajemnicy przed resztą rozbawionego towarzystwa, porywa słodki pocałunek z ust dziewczyny.
Portret Dziewczyny (Wallace Collection) o jasnych włosach, niebieskich oczach i różowej cerze zestawił Fragonard z najróżniejszych zółcieni, różów i jasnych błękitów. Tu wpływ Chardina jest najlepiej dostrzegalny. Niestety, chcąc przypodobać się publiczności, musiał Fragonard ze szkodą dla swego talentu zwracać się w kierunku malarstwa sentymentalnego, zmanierowanego, nadmiernie dbałego o staranne odtwarzanie szczegółów.
Jakże inne są prace Fragonarda, gdy malował je tylko dla siebie, przejęty artystycznym zapałem. Wtedy i tylko wtedy budził się w nim prawdziwy temperament mistrza szkicu z natury lub z wyobraźni (maitre d’ebauches). Niektóre z nich sygnował: „Fragonard namalował to w ciągu godziny”. Niekiedy tworzył w ten sposób także scenki rodzajowe lub w stylu ,,galant”, lecz z nieporównanie większym humorem i swobodą niz na obrazach przeznaczonych do zaspokajania modnych gustów. Szczególną urodą odznacza się studium Praczek, prawdziwe i zgodne z życiem. Widzimy tam zakątek Rzymu — ciężkie, marmurowe schody, cieniste drzewo, dwie rzeźby oraz kobiety płuczące bieliznę przy fontannie. Wirtuoz stylu ,,galant”, Fragonard, oczywiście i tutaj nie dorównuje szczerością i czystością pracom Chardina. Opisana scenka pociągała go jedynie jako barwny i_ charakterystyczny obrazek, a swój szczególnie poetycki akcent zawdzięcza spoczywającemu w głębi posągowi lwa z marmuru, monumentalnym schodom i marmurowej figurze kobiety. Powstaje tu niejako zetknięcie malarstwa rodzajowego z historycznym. Żywe postaci połączył artysta z posągami juz w Huśtawce. W obrazie Praczki Fragonard w pełni rozwinął swój malarski temperament. Odrzucając miniaturowe subtelności rokoka jak znienawidzoną perukę, posłużył się szerokimi rzutami pędzla w celu uwydatnienia kontrastu ciemnej zieleni drzew i oświetlonej słońcem bielizny, wzmocnił czerwień i żółcień sukien, a posąg lwa zanurzył w błękitnym cieniu.
Tak sto lat przed Fragonardem malował w Rzymie Velazquez, tak sto lat po nim malować będzie Edouard Manet. Fragonard nie był artystą zbyt wnikliwym, nie zgłębiał do dna wszelkich problemów. Radością życia, błyskotliwością, ostrością obserwacji zbliża się do Beaumarchais’go, który tyle ruchu wniósł do osiemnastowiecznego teatru „Cyrulikiem sewilskim” i „Weselem Figara”. Szereg znakomitych rysunków wykonał Fragonard we Włoszech. Jego sangwiny na temat cyprysów willi d’Este w Tivoli kolorystyczną wymową nie ustępują licznym obrazom olejnym. Z finezją odtworzone gęste listowie uzupełnia wyraz zdumiewającej siły ogromnego, szeroko rozgałęzionego drzewa. W czasach, gdy podróżni zachwycali się we Włoszech jedynie poezją ruin i zabytków, Fragonard dostrzegał wielkość i piękno przyrody Południa. Olbrzymim drzewom przeciwstawiał drobne postaci ludzi i bryły pałaców.